poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Charakter Teściowych

Weekend mieliśmy burzliwy i burzowy. Na Fan-page był wpis o pewnym stwierdzeniu mojej Teściowej. Kilkoro z Was się wypowiedziało. A ja dziś znalazłam bardzo fajny podział Teściowych.



"W swojej pracy doktorskiej, Kettenbach wyróżniła 4 typy teściowych, bazując na opiniach
i spostrzeżeniach ich synowych.

Typ 1. Kochana teściowa, czyli taka, jakiej sobie każdy życzy: troskliwa i uważna.
Typ 2. Przeciwieństwo typu 1. Zła, podła, perfidna i mieszająca się we wszystko wiedźma.
Typ 3. To nerwowa, ale pożyteczna kobieta.
Typ 4. To nerwowa oraz defensywnie nastawiona teściowa, którą cechuje brak zainteresowania tym, co się wokół
          dzieje.

- Uważam, że najbardziej interesujący jest Typ 3, ponieważ oferuje szczególnie duży potencjał konfliktu - uważa Kettenbach. Ten typ teściowych denerwuje młode żony, które nie mogą się jednak skarżyć, ponieważ „mamusia” męża często im pomaga i ma na uwadze dobro rodziny. Synowe denerwuje także to, że mężowie nie stają po ich stronie w przypadku konfliktu z teściową. Typ 4 nie wykazuje żadnego zainteresowania synową ani wnukami. Relacje między nimi są oziębłe i powierzchowne. To nie prowadzi do konfliktów, chociaż synowe są oczywiście rozczarowane, że ich dzieci nie mają prawdziwej babci. Kettenbach przeprowadziła ankietę dotyczącą teściowej wśród 34 mężatek. Synowe oceniały, jak bardzo trafne są określone opisy, dotyczące ich teściowych, w tym m. in. sformułowania takie jak: „czuła”, „pełna szacunku”, „lubiąca mieć wszystko pod kontrolą” i „perfidna”."
Znalezione: http://www.charaktery.eu/wiesci-psychologiczne/3127/Powstala-naukowa-typologia-tesciowych/

A moja Teściowa? Moja Teściowa z Typ 1, zmieniła się w Typ 3 i dąży do Typ 2 chyba. Odkąd na horyzoncie pojawiła się moja Mama. Odkąd Teściowa się dowiedziała, że rozmawiam z Mamą zmieniła podejście do mnie, do moich metod wychowawczych i do swojej córki. Teraz ja wszystko źle robię. Wtrąca się we wszystko. Próbuje mnie nawrócić i wkurza mnie. Teraz jej córeczka to chodzący ideał, który wszystko robi dobrze i jest wspaniałą mamą dla swoich córek.
Moja Teściowa myśli, że idealnie wychowała dzieci. Przez co mój mąż czasem ma opory by nasz syn się pobrudził - bo oni musieli być czyści. Jej wnuczka zawsze jest czysta a jak nie to dostaje reprymendę słowną: "zobacz jaka jesteś brudna", albo gdy pyta czy pójdą do piaskownicy to usłyszała ostatni: "Oliwko, ale wiesz jaka Ty wyjdziesz z niej brudna? Padał deszcz." Dziecko mające 5 lat nie może się normalnie bawić.
Kolejna rzecz, nie są szanowane moje prośby. Gdyby moja Teściowa przychodziła raz na jakiś czas, ale że widzimy się co tydzień na kilka godzin to poprosiłam by do Szymka nie mówiła: "dada" "amam" 'zepsiujesz" "drziefko" ale usłyszałam "Czemu mam tak nie mówić?" , ja na to "A do Oliwii Mama tak mówi? Że idzie dada?" , ona "Nie bo Oliwia to ma już 5 lat" i tu mnie zatkało. A co wiek ma do tego? Szymon ma 1,5 roku i rozumie jak mówię do niego normalnie. Fakt czasem mówimy "mniamniam" czy "chlapuchlap" ale co to za słowo "amam" czy "dada"? Mamy nauczyć dziecko mówić poprawnie, bez pieszczenia się? Czy będziemy pogłębiać nieprawidłowe mówienie jak to robi moja Szwagierka? Na słowo córki "dobzie?" odpowiada "dobzie jest". Tłumaczenie, że do dzieci można mówić normalnie i ona zrozumieją nas nie dociera, zacisnąć zębów po ostatniej kłótni już nie umiem.
Został wypomniany mi wyjazd do koleżanki w Chorzowie - uwaga: "Mogli Was porwać i zabić" no tak a na miejscu nikt nas nie porwie i nie zabije...
Zaczynam czuć się gorsza? Nie dziś przespałam się z tym. Brak prądu pozwolił mi przemyśleć to. Teściowa mnie utwierdza, że dobrze robię. Moje dziecko będzie się brudzić. Będzie wypluwać przeżute jedzenie jeśli mu nie smakuje (jej dzieci tak nigdy nie robiły - lepiej jakby zwymiotował, na to wychodzi...), będzie rozlewał napój niechcący - nie będę na siłę zabierać mu kubka spod ręki - musi się nauczyć skutku swojego zachowania jakoś o tak dużo rzeczy mu zabraniam - mam wrażenie, że ciągle mu czegoś "nie wolno".
Wczoraj było zdziwienie, że nie idziemy z Szymkiem na spacer przed 16 godziną, no tak w upale 35 stopni najlepiej spacerować z dzieckiem. Byliśmy rano na spacerze i w planach był spacer po godzinach szczytu - no ale jak to? Jej córka na pewno z córeczkami była od 9 do 12 na plaży - gratuluję pomysłowości przy takim skwarze gdy o godzinie 9 rano ledwo szło wytrzymać już w cieniu.
Teściowe, jak to z nimi jest? Lubią być wścibskie czy jednak są do rany przyłóż? Moja była super do czasu. Może kiedyś też będzie super - zobaczymy... ale zaczynam w to wątpić po zdaniu: "Ty wszystko robisz by oddalić się od rodziny. Jedziesz do nieznajomych, dzielisz rodzinę na urodzinach Szymka i nic nie robisz by z (imię) mieć dobry kontakt..." Ja proponowałam jej spacery, spotkania, kawy, spotkanie z jej córką, rozmowy w trudnych sytuacjach itp. ale to ja nic nie robię bo raz odwołałam spotkanie - źle się czułam, a że ona odwoływała, zmieniała zdanie to nikogo nie obchodzi... grrr.
A u Was w rodzince jak jest? Czy macie dobre stosunki z Teściowymi? Jakim są typem? Jak załagodzić konflikt, który się między nami tworzy? Zagryźć zęby - nie umiem, nie będę dusić emocji w sobie.

Edit.

Gorące napoje, gorący piekarnik, woda, zupa itp są po za zasięgiem ręki mojego syna. Zawsze wysoko, zawsze daleko. Gdy ma dotknąć kubka ja go trzymam obiema rękami by nie było możliwości wyszarpania i wywrócenia.
Co do zakazów rozumiem zakazy ale nie typu "nie pójdziemy do piaskownicy bo się wybrudzisz"
A pieszczeniem nie nazywam "dada" "kaka" tylko "drziefko". A co mi nie pasuje w "dada" itp nie są to słowa Polskie, nawet nie wiem skąd się wzięło mówienie "dada" na "spacer"? Można do dziecka mówić normalnie - nie chcę się kłócić o to czy to dobre czy złe - wystarczyłoby uszanować moją prośbę.

40 komentarzy :

  1. Hmmm trudna sprawa. Mi ciezko powiedziec jaka mam Tesciowa, bo widujemy sie rzadko. Na pewno mamy odmienne zdanie na niaktore tematy, tyle to sie przekonalam podczas wizyt. Jednak kłotni nie było, wyrzutów nie było i mam nadzieje ze dalej bedzie tak jak jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odmienne zdanie i szanowanie go to jest dobrze, ale gdy nie szanujecie to już ciężko. U mnie jest brak szacunku do mojego zdania więc jest tragedia.

      Usuń
    2. Pani S. dobrze by było poprawić relacje. Dziecko rośnie obserwuje, wyciąga wnioski i naśladuje. Szkoda by było żeby miał zły przykład. Wiem...łatwo mówić (a raczej pisać) pocieszyć się można jedynie tym, że dzieci są mądrzejsze od dorosłych wiec jest szansa, że będą naśladować tylko te dobre zachowania.

      Usuń
  2. Ja teściowej nie mam więc się nie wypowiem. Może Twoja poczuła się zagrożona? Co do pieszczenia się- też uważam że do dziecka trzeba mówić normalnie żeby i Ono nauczyło się poprawnie mówić. Ale jednocześnie nie uważam, by mówienie "da-da" lub "am-am" było pieszczeniem się. Bardziej mam tu na myśli mówienie "piesiek" "dźźewko" itp. A później dzieci mają wady wymowy... jeśli chodzi o zabawy i brudzenie się to jest to nieodłączna część szczęśliwego dzieciństwa. Natomiast zabranianie też jest konieczne. Nie mogę się z Tobą zgodzić, że jak dziecko nie spróbuje to się nie nauczy. Nauczy się tylko trzeba mu tłumaczyć do skutku. O dotykaniu szklanki z gorącą herbatą już pisałaś (a gdyby ta szklanka się przewróciła i herbata by poparzyła Szymka?) Jak będzie chciał wyskoczyć przez okno to też mu pozwolisz by mógł zobaczyć jak to jest? Fajne masz metody wychowawcze, ale czasem warto posłuchać bardziej doświadczonych osób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotykanie szklanki z gorącą herbatą było w taki sposób o to: ja trzymam obiema rękami kubka - Szymon dotyka. Gorące napoje i zupy nigdy nie są w zasięgu ręki Szymka. "dada" "kaka" "amam" nie jest pieszczeniem ale niezrozumiałym językiem. Czym jest "dada"? Co do wyskakiwania przez okno - nigdy ale to nigdy okna nie są otwarte gdy ja wychodzę z pomieszczenia. Zabranianie jest, ale powiedzenie, że w piaskownicy się ubrudzi i dlatego do niej nie pójdą są troszkę chore?

      Usuń
    2. No wiem wiem :) to taka metafora byla. Generalnie wiem co miałaś na myśli a ty wiesz co ja miałam na myśli :)

      Usuń
    3. Pieszczenie się do mojego dziecka było zabronione od samego początku...miałam zajęcia z logopedką na studiach i bardzo byłam wyczulona na to...a teraz zdziwienie ze strony wielu osób, że moja córka ma 2 lata i bardzo wyraźnie i płynnie mówi...ale są osoby, którym się tego nie wytłumaczy bo sa mądrzejsze...

      Usuń
    4. Ja też do moich dzieci zawsze mowilam normalnie i zabraniałam mówienia pieszczotliwie właśnie ze względu na to, jakie później wynikają z tego problemy. Tu Was popieram w 100%. Zwróciłam jedynie uwagę, że Sandra napisała, że mówienie dada to pieszczenie. Ale później edytowała :) ok dziecko to dziecko, ale przede wszystkim to człowiek. Mały - ale człowiek i tak należy go traktować.

      Usuń
  3. To chyba logiczne, że gdyby herbata była w kubku gorąca, to reakcja matki jest natychmiastowa?! Szymko ma 1,5 roku i najwyższa pora mówić do niego poprawnie i pozwalać mu samemu sięgać po picie w kubku, bo kiedyś musi się tego nauczyć. Mój Synek ma 2 lata. Sam pije z kubka, bo Mu pozwalam! Pięknie mówi, bo mówiliśmy do niego poprawnie! Nie ma dawno smoczków i sika na nocnik, bo sadzałam Go raz dziennie przed kąpielą odkąd skończył roczek, tak dla rytuału. Pewnego dnia wstał rano i powiedział :"Mamo ściąg mi to" i pokazał na pieluchę i powiedział, że "gorąco". Od tej pory już jej nie założyłam nawet na noc. Woła siku, nie moczy się w nocy o jest samodzielny, bo Go motywowałam i pozwalałam na to, żeby chodził boso i się przewrócił. Pozwalam, żeby był czasem brudny. A na wsi chodzi z Dziadkiem do kurnika i też mi to odpowiada. A Tobie gratuluję podejścia. To Ty jesteś Mamą i najlepiej wiesz, co dobre dla Szymka. Pozdrawiam i nie daj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to do mnie ten komentarz? Herbata była gorąca, tez jestem matką (trójki a nie jednego dziecka) moja odpowiedź skierowana była do Sandry i dyskusja miała dotyczyć zdania na temat teściowej prawda? Mój niespełna 1,5 roczny syn tez sam pije z kubka. Coraz więcej mówi i bardzo proszę mnie nie pouczać. Bo dyskusja nie polega na atakowania tylko na przyjmowaniu z pokorą nawet odmiennego zdania innych.

      Usuń
    2. To czy masz 1 czy 3 dzieci dla mnie nie ma znaczenia. Ja za niedługo też będę miała drugie, ale co to ma do rzeczy? Tak więc mam inne zdanie od Ciebie, więc z pokorą je przyjmij. I tak jak napisałam, że żadna z nas jako matka nie pozwoli dotknąć kubka z gorącą zawartością, czyż nie...? Z resztą Pani S. ze szczegółami napisała, jak to wyglądało, więc spokojnie :)

      Usuń
    3. Po pierwsze nie przypominam sobie byśmy były na ty. Po drugie Sandra wyraźnie napisała ze pozwoliła dotknąć Szymkowi kubka z gorącą herbatą żeby wiedział ze nie wolno. A po trzecie moja odpowiedź skierowana była do Sandry a nie do pani. To że będzie pani miała drugie dziecko nie znaczy ze wszystkie rozumy pani pozjadała. Miłego dnia i mniej jadu życzę

      Usuń
    4. Ale na miłość jedyną jakiego jadu? Dosłownie śmieję się do monitora :) i więcej się nie wypowiem :P no chyba, że wierszem u siebie :)

      Usuń
    5. Wystarczy czytać ze zrozumieniem droga pani. Z Sandra jesteśmy w stałym kontakcie i wyraźnie napisała, że pozwoliła Szymkowi dotknąć kubka z gorącą herbatą bo wolała mieć nad tym kontrolę niż by miał się kiedyś przypadkiem poparzyć. A ja nie napisałam ze jestem zwolenniczką mówienia do dzieci pieszczotliwie tylko ze mówienie dada to nie jest mówienie pieszczotliwie. Proponuje jeszcze raz przeczytać wszystko na spokojnie. Ja do moich dzieci też mowie normalnie. Traktuję ich jak ludzi a nie istoty niedorozwiniete i tak jak do kogoś dorosłego nie mówiłabym pieszczac się tak nie robię tego mówiąc do moich dzieci. Wygląda na to, że mamy takie samo zdanie na ten temat wiec po co ten atak? Nie zna mnie pani a ocenia. W niektórych kwestiach warto posłuchać osób bardziej doświadczonych, ale tylko w niektórych. I moje dzieci też taplają się w kałużach. Swoją drogą podziwiam za pisanie wierszem. Ja nie potrafię :) naprawdę. Nie piszę tego z przekąsem. Zawsze podziwiałam ludzi którzy mają ten dar. I zawsze jestem szczera. Wolę to niż uśmiechnie się i gadanie za plecami. Sandra to wie. Dlatego na mój komentarz odpisała mi na priv. Ona też jest szczera i za to ją lubię :) pozdrawiam panią serdecznie

      Usuń
    6. *uśmiechanie! Grrr słownik w telefonie :/

      Usuń
    7. Dziewczyny nie kłócić się. Jedną i drugą rozumiem, nie musicie siebie nawzajem uświadamiać co i jak. Ja rozumiem o co której chodzi i to najważniejsze :)

      Usuń
    8. My się chyba nie kłócimy? Ja bynajmniej jestem daleka od tego ;)

      Usuń
  4. Mojej wydaje się, że jest taka super i pomoże, i doradzi i w ogóle zawsze chce dobrze.
    Tylko zamiast doradzać - krytykuje.
    Już teraz potrafi mnie wpienić tym, jak krytykuje mojego faceta. Nie wiem co by było gdybyśmy mieli dzieci i mówiłaby nam jak je wychowywać. Chyba bym udusiła. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może by się choć troszkę zmieniła? :)

      Usuń
  5. Ejjjj Ty. Pisałaś, że edytowałaś, ale "edit" pod tekstem dopiero zauważyłam :) no wiem o co Ci chodzi. W krótkim poście trudno zawrzeć wszystko. Właśnie o to mi chodziło, że "dada" nie jest pieszczeniem, ale już np mówienie do Szymka "Simek" tak. A później ganianie po logopedach się kłania. Z tym gorącym to też wiem, trochę Cię poznałam, ale gdzieś tam wcześniej napisałaś, że dałaś młodemu "posmakować" jak to jest dotknąć gorącego kubka. Tak to brutalnie zabrzmiało. Temat balkonu tez się przewinęło i wiem ze byś Szymkowi nie pozwoliła skoczyć itd. Niektórzy po prostu nie wiedzą co to metafora. A Ciebie pozdrawiam i kałuż Wam życzę ;P Ty nam też możesz życzyć deszczu:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *przewinął. Ehh słownik w tel.jak zwykle lepiej wie co chciałam napisać :)

      Usuń
    2. No widzisz :) Zrozumiałam o co chodzi :)

      Usuń
  6. Ja mam szeroko rozwinięty i zjędzowany typ 2. Na domiar złego z nią mieszkam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie współczuję. Ja mojej nawet nie miałam okazji poznać. Teścia tez nie. Rodzice mojego męża zmarli bardzo młodo :(

      Usuń
    2. Oj to współczuję bardzo.

      Usuń
    3. A my ci nie wspominaliśmy o tym?

      Usuń
    4. Nie nic nie mówiliście.

      Świat Recenzji współczuję Typ 2 i nie zazdroszczę.

      Usuń
  7. Proponuję zajrzeć do Ani NaPrzewijaku...ma post o teściowej...historia czytelniczki...

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja teściowa mieszka daleko, widujemy się dwa razy w roku, więc jestem w stanie przełknąć jej "odstraszacze na synową":). Gdyby jednak była blisko nas, już nie byłoby tak kolorowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może byłaby miła? Ale zazdroszczę, daleko mieszkającej Teściowej.

      Usuń
  9. Moja teściowa jest okropna.. Nie piszę tego, bo jej nie lubię, choć w sumie to jej nie lubię, nawet chyba nienawidzę. Jestem nazywana suką nie matką, pół wsi wie, że głodzę dzieci (śmieją się z tego, co ona opowiada, bo znają mnie i dzieci, które szczypiorkami nie są), a mój mąż ma ze mną koszmar... Dziś też miałam awanturę o to, ze koleżanka do mnie przyszła... "Bo co ja takiego zrobiłam, żeby siedzieć". Mieszkamy z nią, ma już 75 lat, więc jest szansa, że niedługo będziemy mieć spokój. Musimy mieszkać, bo to nowy dom, zapisany na męża, ona ma tu "dożywocie". Nie stać nas na osobne mieszkanie. Mój mąż już na nią nie działa, już się go nie boi, ale tyle dobrego, że zawsze stoi po mojej stronie. Czasem córki ją wezmą, ale tylko na kilka dni, bo też nie wytrzymują. Na szczęście nie jest tak codziennie, raz na kilka dni, ale i tak jest nieraz cieżko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra! Dobrze, że mąż jest po Twojej stronie chociaż takie "umilanie życia" przez innych potrafi zniszczyć nawet najlepsze małżeństwo. Nie powinno się nikomu źle życzyć ale oby zdarzył się cud i żebyście mogli zamieszkać sami.

      Usuń
    2. Ciężki wiek. Wiem jaka moja babcia zaczęła być w tym wieku więc bardzo współczuję. Ach tylko zagryźć zęby kupić melisę i stopery do uszu w takiej sytuacji.
      I mąż po Twojej stronie to duży plus! Mój też po mojej stronie ale nie zawsze do teściowej dociera co on jej mówi.

      Usuń
  10. Ciekawe co byśmy uslyszaly gdyby to nasi mężowie mieli się wypowiedzieć o swoich teściowych? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż o mojej Mamie za dużo powiedzieć nie może

      Usuń
    2. Wiem :P nie spamuj sobie bloga :) Do garów :) Ty do jajek a ja do cukinii :)

      Usuń
  11. Tak to jest z tesciowymi ja miałam dobry kontakt dopóki nie zaszłam w ciążę z Niunkiem potem była jedną wielka zagadka

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja należę do grupy szczęśliwców posiadających typ numer 1 :) jest to szczególnie ważne, że tymczasowo mieszkamy razem i powiem szczerze, że byłoby ciężko gdyby moja teściowa należała do innego typu ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że do nas zaglądasz i życzę radosnych dni z nami.