Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BabyOno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BabyOno. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2014

Pieluszki Bobolider i PluPlu

Pierwsza wiadomość - urodziła się Nikola dzisiaj rano przez CC mojej Szwagierce. To tak na miły początek dnia. Prezent dla Małej już czekał od tygodnia u nas w domu.

Pieluszki

Pierwszą pieluszkę wielorazową mieliśmy najtańszą z allegro bo chciałam zobaczyć jak to działa. Drugą pieluszkę dostaliśmy z firmy PluPlu do testowania (o tym TU i TU). Potem sama z tej firmy dokupiłam, wkład węglowy, majteczki treningowe(jedną z nich możecie wygrać TU) i kolejną pieluchę. Na urodzinach Szymka z Ciocią Ewą z basenu rozmawiałyśmy o pieluszkach wielorazowych... Poleciła mi Bobolider... Skusiłam się i kupiłam jedną minky drugą pul.

piątek, 19 lipca 2013

Biedronki z BabyOno :) Tym razem gościnnie Fonsitos

Dziś będzie też notka niezwykła. Gościnnie napisała koleżanka z forum o swoich doświadczeniach z zabawkami firmy BabyOno, którego jestem ambasadorkom. Mam nadzieję, że pomoże to i producentowi jak i Wam o decyzji zakupu danych zabawek. Tym razem o biedronkach i ich umiejętnościach zabawowych. Dziękuję Fonsitos, że była tak miła by napisać specjalnie dla bloga swoje opinie.

Fonsitos pisze:


Zawieszka do łóżeczka biedronka czerwona – Baby ono


Kupiona gdy 2,5 miesięczne dziecko zaczęło wyciągać rączki do zabawek, łapać i szarpać. Kończyło się to płaczem, bo zabawki „same się” przesuwały poza zasięg rąk dziecka. Już po pierwszym powieszeniu na ramie łóżeczka córka załapała o co chodzi i najchętniej sięgała po kwiatka – w którym jest grzechotka. Po jakimś czasie odkryła również biedronki (chociaż mama do niedawna twierdziła, że to pszczółki, a siostrzana biedronka z pozytywką zostanie już gąsienicą). Biedronki mają szeleszczące skrzydełka (w kropki, ale na moją obronę powiem, że brzuszki są w paski – no kto widział biedronkę w paski?), piszczyk w brzuszku owadów jest trudno dostępny. Na sprężynce jest jeszcze kulka z dzwoneczkiem w środku. Zabawka lepiej niż na łóżeczku sprawdza się na pałąku fotelika samochodowego. Jest dobrym rozwiązaniem na nudę w aucie. Jakość wykonania – no cóż, zabawka nie powinna tak łatwo się pruć. Po poprawce krawieckiej już jest bez problemów, ale w kilku miejscach szwy zaczęły się rozłazić, a materiału jest tylko troszkę w zapasie. Trochę to niebezpieczne bo ze środka mogą przez to wyłazić kłaczki wypełnienia. Mocowanie poszczególnych zabawek też słabe – pierwszy zaczął się oddzierać kwiatek – najczęściej szarpany przez testera. To również poprawiłam i teraz już wszystko jest jak należy. Same kolory zabawki niezłe – czerwony z żółtym, co przyciąga uwagę dziecka. W skali 1 do 5 dałabym 4 za te szwy.


poniedziałek, 20 maja 2013

Bobasowy Dziennik



Wstępnie: produkt bardzo ciekawy ale nie które rzeczy bym odjęła inne dodała. Mogę już ocenić gdyż go dostałam w  prezencie. No i zacznę od plusów:
- forma segregatora- super, można dodawać i odejmować kartki w Dzienniczku
-Fajny jest:
* pomysł pierwszej kartki- zdjęcia rodziców i Bobaska plus wypisanie innych w rodzinie,
*dane rodziców i ważne telefony- trafiony pomysł,
*opisy ciążowe wszystkie fajne,
*wywiady z rodziną,
*zaznaczanie pierwszych zębów,
*historia z porodu i po porodzie też super,
*"Strefa Taty" to wypasiony pomysł w innych albumach tego brak, *pierwszy dzień w domu też fajnie,
*ważne wydarzenia dnia,
*anegdoty i wizytówki z ważnymi telefonami- super, przyda się np. do przedszkola włożyć do torby,
*miejsce na opisywanie świąt i na zdjęcia z tych wydarzeń jak i urodziny świetne,
* plan dnia i lista zakupów też fajna jeśli umie się tym posługiwać i wg tego działać.




Ale teraz mniej przyjemnie
*nie podoba mi się okładka jest taka mało dziecinna, słabo wskazuje że to dla małego dziecka/o małym dziecku, pasuje na jakiś segregator do przedszkola/szkoły;
*wg mnie zbędny dzień maluszka z zaznaczeniem karmienia,
*snem przewijaniem i zabawą (mi się nie przydało i to miejsce mam zamiar przeznaczyć na zdjęcia bo trochę bym miejsca na to dodała); *humor maluszka- sama się przekonałam, że w ciągu dnia jest zmienny,



Wielkość, bardzo fajna nie zajmuje dużo miejsca a wiele informacji pomieści. Opakowanie zbyt mało prezentowe a takie rzeczy najczęściej dajemy w prezencie i okładka nie przypadła do gustu koleżankom, z którymi na ten temat rozmawiałam. Choć z opakowaniem to możemy ładnie zapakować w torebkę prezentową.
Produkt przydatny, fajna pamiątka dla rodziców i dziecka. Miejmy nadzieję, że BO coś zrobi z tymi minusami, które wypisałam.

Cena przystępna 9.90 zł
Bobasowy Dziennik BabyOno

piątek, 26 kwietnia 2013

I znów słów kilka o BabyOno


Plastyczna łyżeczka z możliwością nadawania kształtu
Numer kat. 1044

Dostaliśmy ją w ramach Zabawy Wiosennej do testowania. Mieliśmy dopiero z Synkiem jej wypróbować wstępnie w maju, gdyż wydawał nam się termin kwietniowy za wczesny. Ale lekarz nam pozwolił dawać marchewkę, więc zaczęliśmy testować teraz. Łyżeczka jest wręcz idealna, mogę wygiąć ją sobie jak mi wygodnie, dodatkowo, jest ogumowana czymś delikatnym co Szymek toleruje i chętnie z niej je bo mu nigdzie nie haczy i nie jest twarda. Mamy parę sztućców ale jak na razie ta łyżeczka robi u nas furorę do marchewki. Dostaliśmy ją w kolorze zielono-żółtym. Od marchewki nie robi się pomarańczowa. Myję pod bieżącą wodą i nie ma problemu z myciem nawet jak chwile poleży i marchewka nam na niej stwardniała- wysuszyła się.
Po za tym w zestawie są aż dwie łyżeczki a ich koszt to jedynie 7,99zł , więc nie drogie i bardzo fajne.

Miseczka z podgrzewanym dnem numer kat. 237

Miseczkę sama zakupiłam- strzał w dziesiątkę. Podgrzewam marchewkę wsadzam nalewam do pojemniczka gorącą wodę i jak długo Szymek je marchewkę tak długo ona jest ciepła. Nie zastąpiona na początku przygody z karmieniem. Marchewka nie zabarwia plastiku i myję pod bieżącą wodą- łatwo i sprawnie to idzie.
Cena 17.99zł jest warta wydania na rzecz, która się przyda również później gdyż ma przyssawkę do stołu i 3 komory- my na razie używamy jednej ale w przyszłości będzie pewnie dodatkowo mięsko, ziemniaczki i surówka jakaś więc jest to miseczka wielofunkcyjna :)



piątek, 22 marca 2013

BabyOno po porodzie

Najpotrzebniejszą rzeczą po porodzie to wg mnie majtki poporodowe siateczkowe wielorazowe. Są delikatne, zwiewne i praktycznie ich nie czuć. Krocze jest wietrzone tak jak lekarze sobie życzą, a wkład poporodowy czy duża ilość papieru się trzyma na miejscu. Jeśli wycieknie nam na majteczki można je przeprać i zaraz są suche i gotowe do użycia. Do szpitala przydają się 3 pary na wszelki wypadek. W domu też nosiłam te seksowne galotki w których najwygodniej było chodzić bo nigdzie nie obcierały i nie było ich czuć praktycznie. Cena adekwatna.



Następne najważniejsze to podkłady poporodowe. Kupiłam dwa opakowania, nie zużyłam wszystkich sztuk ale byłam zadowolona choć brakowało mi skrzydełek jak przy podpaskach. Bo miały tendencje czasem do przesuwania się delikatnie na którąś stronę i potrafiło pociec. Przystępna cena.


Wkładki laktacyjne. Delikatne w dotyku, chłonne i idealnie dopasowywały się do bielizny i biustu. Dobrze trzymały się w wybranym miejscu. Pakowane pojedynczo i opakowane jak podpaski jest bardzo praktyczne. Przystępna cena.


Nakładki silikonowe na piersi. Użyte parę razy. Sylikon ładnie się "przyklejał" do piersi, delikatny w dotyku. Pozwolił się zagoić poranionym brodawkom, ale synek nie bardzo chciał z nich ssać. Pomijając fakt, że nie chciał w ogóle ssać z piersi. Po za tym inny mają kształt niż pozostałe nakładki. Są w kształcie serduszka.






poniedziałek, 18 marca 2013

Słow kilka o BabyOno

Chciałabym poświęcić ten blog rzeczom potrzebnym, wypróbowanym, które bawią i interesują mojego synka Szymona, jak i rzeczom zrobionym przeze mnie lub moją koleżankę Angelikę.

Dziś poświęcę wpis przede wszystkim firmie BabyOno, gdyż mam parę rzeczy z tej firmy :)

1.Na pierwszy ogień pójdzie aspirator do nosa (frida), która swym kształtem przypomina gruszkę ale ma cieńszą końcówkę i jest mięciutka, nie podrażnia maleńkiego noska Malucha. Przydatny przy katarku jak i przy paproszku, który wpadnie do noska. Cena jest b.przystępna.



2.Następnie zestaw do obcinania paznokci dla dzieci. Są w poręcznym, eleganckim i trwałym chyba aluminiowym pudełku. W środku jest lusterko. Jak na razie korzystam z bezpiecznych nożyczek, które są dla mnie bardzo wygodne przy maleńkich paznokciach mojego synka.


3. Kolejny będzie Lew- Pozytywka. Swoimi wyraźnymi kolorami przykuwa uwagę mojego synka. Pozytywka też jest interesująca, aczkolwiek fajnie by było gdyby pozytywka grała dłużej niż te parę minut. Lew ma wygodny chwytak dzięki któremu można przyczepić go praktycznie w każdym miejscu, ale ma jeden mankament- jak starsze dziecko ma pozytywkę w zasięgu ręki i mocniej pociągnie chwytak puszcza i zabawka już nie jest przyczepiona w żądanym przez nas miejscu. Różnorodne materiały sprawiają, że dziecko poznaje lepiej świat dotykiem. Cena adekwatna do wykonania.


4. Dinozaur zwany u nas Denverem, jest to zielony stworek z kieszonką z tyłu. Można tam schować różne rzeczy jak i włożyć kompres chłodzący lub ogrzewający. Zamykana na rzep kieszonka powoduje, że to co się włoży jest bezpieczne. Jak na razie mojemu Synkowi służy do oglądania, kolorystyka powoduje zainteresowanie syna. Wszyte kawałki innych materiałów i ogólnie miękki materiał powoduje, że jest miły w dotyku i pozwala poznać inne materiały tak jak przy lwie, Cena adekwatna do wykonania.


5. Ręcznik BabyOno jest duży, i chłonny, kolor się nie spiera, cena przystępna. A mój synek już ochrzcił i kupą i sikiem.



6. Torba BabyOno cenowo bardzo fajna, wykonanie świetne, trwała i duża, wodoodporna, na krótkie spacery ciut za duża ale na dalekie wędrówki lub w odwiedziny idealna, wszystko wpakuje się. Ja się w nią wpakowałam do szpitala. Przewijak dodany do wyposażenia jest bardzo poręczny i przydatny, dołączonego termosu nie miałam okazji wypróbować. Po za tym ma wiele kieszonek i przegródek w środku co ułatwia pakowanie i dzięki czemu jest jeszcze bardziej funkcjonalna.



7. Niestety butelka okazała się dla mnie klapą, ładnie wykonana, twarda, ze smoczkiem w  zestawie i zatyczką ale po wygotowaniu ją parokrotnym napisy i miarka się zmyła co jest ogromnym minusem. Dlatego teraz jest używana nie do mleka ale do herbatek bo na oko mogę nalać odpowiednią ilość.